Nie samą pracą człowiek żyje, nawet jeśli jest pracoholikiem i spędza przy klawiaturze całe dnie, nie mówiąc już o nocach. Czasem trzeba odejść od biurka, wyrwać się ze szponów opisywanego/tłumaczonego świata, zrobić coś, na co ma się wielką ochotę. Coś niezwykłego.
Każdemu co innego pozwala ładować akumulatory. Tutaj opowiem o kilku sposobach, które sprawdzają się w moim wypadku.
Pasja pierwsza – Wielki Błękit
Pasja druga - Pożeglować do Sarancjum
Pasja trzecia - Dwie wieże
Pasja czwarta - Ridding the Bullet
Pasja piąta - Gra Endera


